To fatalna informacja dla tysięcy polskich obywateli oraz firm. Utrudnienia i stres będą trwać nadal. Niemiecki rząd ogłosił właśnie decyzję o kolejnym przedłużeniu kontroli granicznych na swojej granicy z Polską – tym razem aż do połowy września 2026 r. Mimo, że unijne przepisy jasno stanowią, że jest to środek tymczasowy i ostateczny, Niemcy traktują go jako stały instrument na użytek prowadzenia wewnętrznej, populistycznej polityki. Egoistyczne działanie Berlina i milczenie Brukseli to jasny sygnał - łamanie unijnego prawa, za które płacić musi Polska, będzie trwało trwa w najlepsze, póki jest to w interesie Niemiec.
Niemcy cynicznie i permanentnie łamią unijne prawo
Kodeks Schengen jednoznacznie zakazuje państwom członkowskim prowadzania stałych i kontroli na granicach. Ich tymczasowe przywrócenie w reakcji na doraźne zagrożenie dozwolone jest jedynie na poł roku i traktowane jest jako absolutna ostateczność. Tak było chociażby, gdy Francja przywróciła kontrole w związku z trwającymi Igrzyskami Olimpijskimi Dla rządu Niemiec te przepisy to tylko puste słowa. Kontrole stosuje nieprzerwanie od 2023 r. cynicznie powołując się na niesprecyzowaną „potrzebę reorganizacji polityki migracyjnej”. Jest to działanie nie tylko jaskrawie sprzeczne z Traktatami oraz zasadami proporcjonalności i niedyskryminacji obywateli UE, ale i bałamutne - jak wynika bowiem z raportu Frontex liczba nielegalnych przekroczeń granic UE spadła o 26 proc. w 2025 r. Nieuzasadnione niczym przedłużanie kontroli na granicach przez kraj, który rozpętał gigantyczny kryzys migracyjny, motywowane troską o bezpieczeństwo, zakrawa na kpinę.
Bezkarność Niemców
Na egoistyczne i bezprawne działania rządu RFN, utrudniające życie obywatelom skarżą się wszystkie państwa sąsiednie. Komisja Europejska jako strażniczka Traktatów ma szerokie uprawnienia, aby reagować na łamanie prawa. O tym, żeby potrafi wykazywać się nadzwyczajną gorliwością w nieuzasadnionym ingerowaniu w wewnętrzne sprawy państw członkowskich, mogliśmy dobitnie przekonać się podczas walki z rządem Prawa i Sprawiedliwości.
Gdy dochodzi jednak do jednoznacznego łamania prawa przez rząd wywodzący się z tej samej opcji politycznej co przewodnicząca von der Leyen, Komisja wykazuje się zaskakującą powściągliwością, ograniczając się do ogólnikowych stwierdzeń o monitorowaniu sprawy i przypominaniu, że kontrole muszą być adekwatne w stosunku do sytuacji.
Presja na Komisję Europejską
Wobec braku realnych działań zarówno ze strony KE, która pozwala na rozmontowywanie strefy Schengen oraz de facto milczenia polskiego rządu, konieczne jest wywarcie presji na Brukselę. Dlatego skierowałam do Komisji Europejskiej interpelację, wprost domagając się odpowiedzi szereg pytań, w tym przede wszystkim, czy wobec Niemiec wszczęta zostanie procedura naruszenia Traktatów.
- Na jakie poważne zagrożenia porządku i bezpieczeństwa w rozumieniu art. 25 Kodeksu Strefy Schengen tym razem wskazał rząd Niemiec uzasadniając kolejne przedłużenie stosowania kontroli granicznej?
- Czy w ocenie KE, długotrwałe stosowanie przez Niemcy kontroli na granicach zewnętrznych jest zgodne z zasadami, że jest to środek ostateczny, którego zakres i czas trwania powinny być ograniczone do absolutnie niezbędnej reakcji na zagrożenia, i który musi być propozycjonalny oraz niedyskryminujący? Czy KE podejmie wobec rządu Niemiec procedurę naruszenia Traktatów?
- Czy któreś z państw (jeżeli tak, to jakie) dotychczas wniosło do KE skargę przeciwko Niemcom opartą na naruszeniu zobowiązań z traktatów na podstawie art. 259 TfUE? Czy KE przygotowuje w tej sprawie uzasadnioną opinię